Pirografia
Wypalanie w drewnie rozgrzanym rylcem. Stołki, skrzynki, deski i sztućce — przedmioty codzienne, które zyskują drugie życie.
Zobacz technikę
Nazywam się Izabela Żylińska. Od lat tworzę rzeczy, które mają jednego odbiorcę i jedną okazję. Drewno prowadzi mnie swoją strukturą, a każda praca powstaje jako prawdziwy dar z serca.
Bardzo bliska jest mi postać Niggla z opowiadania J.R.R. Tolkiena „Liść, dzieło Niggla”. Niggle był malarzem, który miał bardzo mało czasu na malowanie, bo ciągle komuś pomagał.
„Pozostał po nim tylko jeden mały obrazek, na którym był liść.”
Ta historia to dla mnie przypomnienie, że praca wykonana dla drugiego człowieka ma wartość większą niż perfekcyjne dzieło zamknięte w szufladzie. Dlatego każdą rzecz tworzę dla kogoś.
Nie tworzę kolekcji. Tworzę rzeczy dla konkretnych osób — na chrzest, komunię, ślub, bierzmowanie, prymicję, podziękowanie albo prezent bożonarodzeniowy.
Wypalanie w drewnie rozgrzanym rylcem. Stołki, skrzynki, deski i sztućce — przedmioty codzienne, które zyskują drugie życie.
Zobacz technikę
Pisane tradycyjną metodą tempery jajecznej na desce lipowej, z dodatkiem złota płatkowego. Dla mnie ikona jest oknem na spotkanie Niewidzialnego.
Zobacz ikony
Krzyże okolicznościowe z wypalanym motywem i patronem wybranym na bierzmowanie lub inną uroczystość rodzinną.
Zobacz krzyże
Piszę i ilustruję baśnie — o Sofii, o bukowym orzeszku i o innych małych historiach, w których kraina czarów bywa niebezpieczna.
Czytaj baśnie„Każdy przedmiot w galerii był stworzony dla konkretnego odbiorcy na konkretną okazję.”Izabela Żylińska
Opowiadasz mi, dla kogo jest prezent i na jaką okazję. Pytam, co ta osoba lubi i czym się interesuje.
Dobieram motyw, technikę i materiał. Przy pirografii patrzę na strukturę drewna, żeby obraz z nią współgrał.
Wypalam lub piszę ikonę ręcznie. Powstaje jedna, niepowtarzalna rzecz — bez kopii i bez serii.
Gotową pracę zabezpieczam i pakuję, a następnie wysyłam lub przekazuję osobiście wraz z opisem.
W trakcie studiów zetknęłam się z ikoną. Uczyłam się pisania ikon tradycyjną metodą tempery jajecznej w pracowni „Droga ikony” u Jacka Wróbla SJ, a następnie u Bogusława Andresa w pracowni „świętego Mikołaja”.
Uczestniczyłam także w pierwszej edycji „Studium chrześcijańskiego Wschodu” na Służewie oraz w kursie „Tygodniowe skryptorium — słynne rękopisy: inicjały z Księgi z Kells”. Akwarelę lubię za jej lekkość i za to, że starożytni twórcy manuskryptów pisali właśnie wodnymi farbami.
Każda z moich prac tworzona jest indywidualnie. Jej wartość wzrasta, gdy wiem, dla kogo i na jaką okazję ją tworzę.